To będzie…

To będzie #niepopularnaopinia.
Przy całej antypatii i hehe-niesportowych przygodach Sławusia Peszki, to jest on jednym z najlepszych i najbardziej regularnych wedle liczb – fakt, nie opinia – polskich pomocników ostatnich ~10 lat. Spójrzmy (za transfermarkt).

Lech Poznań (VII 2008 – XII 2011) – 19G + 27A w 99 meczach
FC Koeln (I 2011 – VIII 2015 z przerwą na Wolves) – 5G + 21A w 90 meczach
Wolverhampton (VIIII 2012 – VI 2013) – 0G + 3A w 16 meczach
Lechia Gdańsk (VIII 2015 – XII 2018) – 9G + 18A w 84 meczach

Ogólnie Peszko właściwie wszędzie robił (bardzo) sensowne liczby, nieważne jak dzbanowate zachowania uskuteczniał w międzyczasie. Moją uwagę zwraca jego bilans w Kolonii podczas jej pierwszego pobytu na szczeblu 1. Bundesligi, gdzie Sławek pomimo spieprzenia klubu do drugiej ligi i tak zdołał strzelić dwa gole i zanotować 14 asyst w półtorej sezonu. Nieźle, np. porównując wyniki wielce utalentowanego, młodego napastnika Jakuba Świerczoka, który od pierwszoligowego Kaiserslautern, odbił się jak od ściany.
Nawet w Wolverhampton, gdzie szybko został skreślony i tak gdzieś te 3 asysty wcisnął. O obecnym sezonie w Lechii nie ma co wspominać (1 występ), bo Peszko wyeliminował się sam, ale poprzednie? Jak to mówią komentatorzy, „liczby go bronią”.

Czasy jego pobytu w Wiśle Płock to już prehistoria, ale dla ścisłości jego bilans tamże: 24G + 24A w 126 meczach.

A wiecie kto z obecnych ekstraklasowców lepiej punktuje na równie długim dystansie? Zdziwieniem będzie, że to Michał Kucharczyk? ¯_(ツ)_/¯

#wislakrakow #ekstraklasa #peszko #lechiagdansk