Taki moment zawsze musi…

Taki moment zawsze musi kiedyś nadejść. Z listy trzeba usunąć osobę z drugiego miejsca, która w swoim klubie przepracowała pięć pełnych sezonów. Mowa o zdecydowanym rekordziście swojego klubu, czyli o Marcinie Broszu.

Kolejno: pozycja, imię i nazwisko, nazwa klubu, data rozpoczęcia pracy w klubie, liczba dni przepracowanych w klubie, liczba meczów, liczba punktów i średnia punktów na mecz.

1. Marek Papszun – Raków Częstochowa – 18.04.2016 – 1865 dni – 67 meczów (177)* – 112 punktów (315)* – 1,67 (1,78)*.
2. Michał Probierz – Cracovia – 21.06.2017 – 1436 dni – 141 meczów – 197 punktów – 1,40
3. Waldemar Fornalik – Piast Gliwice – 19.09.2017 – 1346 dni – 132 mecze – 204 punkty – 1,55
4. Kosta Runjaić – Pogoń Szczecin – 06.11.2017 – 1298 dni – 126 meczów – 194 punkty – 1,54
5. Piotr Stokowiec – Lechia Gdańsk – 05.03.2018 – 1179 dni – 115 meczów – 178 punktów – 1,55
6. Piotr Tworek – Warta Poznań – 17.06.2019 – 710 dni – 30 meczów (64)* – 43 punkty (103)* – 1,43 (1,61)*
7. Martin Sevela – Zagłębie Lubin – 16.09.2019 – 619 dni – 59 meczów – 86 punktów – 1,46
8. Czesław Michniewicz – Legia Warszawa – 21.09.2020 – 248 dni – 26 meczów – 58 punktów – 2,23
9. Rafał Grzyb – Jagiellonia Białystok – 17.03.2021 – 71 dni – 9 meczów (11)** – 12 punktów (15)** – 1,33 (1,36)**
10. Jacek Magiera – Śląsk Wrocław – 22.03.2021 – 66 dni – 8 meczów – 13 punktów – 1,63
11. Maciej Skorża – Lech Poznań – 12.04.2021 – 45 dni – 6 meczów (47)** – 7 punktów (72)** – 1,17 (1,53)**
11. Włodzimierz Gąsior – Stal Mielec – 12.04.2021 – 45 dni – 7 meczów (396)** – 9 punktów (635)** – 1,29 (1,60)**
13. Maciej Bartoszek – Wisła Płock – 13.04.2021 – 44 dni – 6 meczów – 8 punktów – 1,33
14. Kazimierz Kmiecik – Wisła Kraków – 14.05.2021 – 13 dni – 1 mecz (30)** – 3 punkty (37)** – 3,00 (1,23)**
15. wakat – Podbeskidzie – 25.05.2021 – spadek do I ligi
16. Jan Urban – Górnik Zabrze – 27.05.2021

* – trenerzy Papszun i Tworek pracowali w swoich klubach także w I lidze (Papszun nawet w II). Liczby w nawiasie uwzględniają zsumowany dorobek w I lidze i Ekstraklasie.
** – trenerzy Grzyb, Skorża, Gąsior i Kmiecik pracowali w swoich klubach więcej niż jeden raz. Liczby w nawiasie uwzględniają zsumowany dorobek bez podziału na kadencje.

Brosz nie tylko zakończył najdłuższą kadencję pracy spośród wszystkich trenerów Górnika, ale ma też najwięcej meczów w tym klubie, nawet od tych, którzy prowadzili zespół po kilka razy. W samej Ekstraklasie jest to bilans 141 meczów i 196 punktów, co dało średnią 1,39. Łącznie z I ligą jest to 175 meczów, 254 punkty i średnia 1,45. A jeszcze jak dodamy Puchar Polski i eliminacje Ligi Europy, to wyjdzie łącznie 197 meczów. Zabrakło tylko trzech do setki, czyli wystarczyło wyeliminować Trencin i jeszcze jednego rywala w PP.

Praca Brosza objęła jeden sezon w I lidze i cztery w Ekstraklasie. Zdołał awansować, mimo że miał minimalne szanse na finiszu. Musiał wygrać wszystkie sześć meczów i jeszcze liczyć, że sporo zespołów przed nim potraci punkty. Tak się stało, a pierwszy sezon w Ekstraklasie po awansie zakończył na czwartym miejscu. Potem było 11., 9. i teraz 10., czyli w sumie stabilnie.

Jeżeli chodzi o wyniki, nie jestem w stanie się czepiać. Nawet jak wpadał w tarapaty, to i tak awansował do Ekstraklasy albo był w stanie się w niej spokojnie utrzymać. Ciężko oczekiwać czegoś więcej – czwarte miejsce i tak było ponad stan, zrobione zawodnikami właściwie znikąd. Po tylu osłabieniach, które nie zostały za bardzo zrekompensowane, stałe miejsce w środku tabeli, tuż za ósmą pozycją, jest i tak niezłe.

Przez pewną część tego okresu Górnika oglądało się nieźle, potrafił zabiegać wszystkich, w niektórych sezonach miał najlepszego strzelca, w innych najlepszego asystenta w lidze. Nawet ten sezon rozpoczął się od czterech zwycięstw w dobrym stylu. Jednak już od pewnego czasu nie było ani gry, ani wyników. Być może to był już odpowiedni czas na rozstanie, bo był to najgorszy sezon Górnika pod wodzą Brosza, mocno uratowany przez te pierwsze cztery kolejki, a przecież w tym sezonie był spokój, bo spadał tylko jeden zespół. Jeżeli by się nic nie poprawiło, to nawet w przyszłym można by już powoli wymieniać Górnika wśród kandydatów do spadku.

Nie wiem, czy Brosz byłby w stanie ponownie to posklejać, ani czy lepiej było pozostawić jego, a rozstać się z Arturem Płatkiem. Jak dla mnie, to ten drugi jest trochę przereklamowany, cieszy się dużym zainteresowaniem na rynku, ale ostatnio daje coraz mniej argumentów, że buduje w Zabrzu choćby niezłą drużynę. Wcześniej miał przynajmniej strzały takie jak Chudy, Sekulić, Janża, Gwilia, Giakoumakis czy Manneh. Tylko że jedynie na Sekuliciu udało się zarobić, Gwilii i Giakoumakisa nie udało się utrzymać, pozostali trzej nadal są podstawowymi zawodnikami, tylko brakuje obok nich kogoś podobnej klasy. Jest jeszcze Jimenez, ale to nie transfer Płatka. Za to znajdziemy też niewypały takie jak Prochazka, Boakye, Bainović, Bauza, Mystakidis czy Arnarson. Może nie jest ich liczbowo dużo więcej, ale jakby dorzucić do tego transfery niejednoznaczne do oceny, jak Krawczyk czy Nowak, to tym bardziej nie można mieć pełnego przekonania.

I właściwie nie miałbym większych problemów z odejściem Brosza, ale nie przemawia do mnie zatrudnienie Jana Urbana. Wszyscy go lubią, bo to sympatyczny i uśmiechnięty gość, ale na samej atmosferze daleko nie zajedzie. W zasadzie nie było sytuacji, w której z ligowego średniaka zrobiłby coś ponadprzeciętnego, a częściej było jeszcze gorzej. Na początku pewnie będzie fajnie, wszyscy będą zachwyceni, że klubowa legenda wraca do Górnika, ale nie potrafię sobie wyobrazić, że spędzi w Zabrzu choćby połowę czasu pracy Brosza. Mój typ jak to typ, może być przestrzelony, ale cały czas mam wrażenie, że Urban ma lepszą opinię niż umiejętności trenerskie.

Byłem przygotowany na to, że odejdzie ktoś długo pracujący, ale sytuacja w Ekstraklasie zaczyna się robić niebezpieczna. Cały czas mamy cyrk w Jagiellonii, którą już od ponad dwóch miesięcy prowadzi tymczasowy trener i wciąż nie widać następcy. Tam, jak i w Wiśle Kraków, dopóki nie nastąpi początek przygotowań, to jeszcze nie ma powodu do przejmowania się. W każdym razie w pamięci trzeba będzie mieć jeszcze dwie zmiany, więc co najmniej trzy kluby podejdą do nowego sezonu z innymi trenerami.

Dobrze, że chociaż Włodzimierz Gąsior i Maciej Bartoszek przedłużyli kontrakty, choć też ciężko mi sobie wyobrazić, że przepracują pełny sezon. Podbeskidzie wyrzuciło Roberta Kasperczyka, ale i tak nie będzie miało to znaczenia, bo w Ekstraklasie w przyszłym sezonie go nie będzie. Tylko że nie mam jeszcze kogo za nie wpisać, bo Bruk-Bet Termalica nie ma jeszcze zapewnionego awansu. W dodatku na trzeciego beniaminka będzie trzeba czekać aż do 20 czerwca. Pozytywnych scenariuszy nie ma aż tak dużo. Mariusz Lewandowski pracuje w Niecieczy od 08.01.2020, więc tu jest ok, sporo dałby też Dariusz Banasik z Radomiaka – od 25.06.2018 lub Kamil Kiereś z Łęcznej – od 23.05.2019. Ale może wejść też Dariusz Marzec z Arki lub Ireneusz Mamrot z ŁKS-u, którzy pracują od początku rundy lub jeszcze krócej. Z miejsc barażowych jeszcze jest Artur Derbin, prowadzący GKS Tychy od początku tego sezonu.

Teraz uwaga – średnia pracy trenerów w Ekstraklasie spadła z 685 do 599 (dla 15 klubów, bez Podbeskidzia). To jeszcze nie tak najgorzej, ale mediana to już tylko 248 dni (wynik Czesława Michniewicza). Różnice stają się coraz większe. Teraz wprawdzie mamy w czołówce jednego trenera mniej, spośród tych, którzy wynik nabili sobie jeszcze w niższej lidze, ale jakby liczyć Markowi Papszunowi i Piotrowi Tworkowi samą Ekstraklasę, to byłoby jeszcze gorzej.

Wspominam o tym, bo do tabeli z 90minut.pl musiałem wziąć cztery ostatnie sezony, czyli czas, kiedy Brosz prowadził Górnika w Ekstraklasie. Jest to miejsce dziewiąte, czyli bliskie temu, które Górnik najczęściej zajmował na koniec sezonu. Może powinno to wyglądać lepiej, skoro raz był czwarty, a potem grał trzy razy ze słabszymi w grupie spadkowej, ale różnice są małe, więc równie dobrze mógł być na przykład siódmy czy nawet piąty. Z drugiej strony, wielu słabszych klubów przez te wszystkie cztery sezony nie było. Zakładam, że Górnik ma większe ambicje niż te okolice 9. miejsca, tylko najpierw musiałby mieć argumenty, żeby rzeczywiście walczyć o te wyższe cele.

#trenerzywekstraklasie #ekstraklasa #pilkanozna