Raz, dwa, trzy, dziś…

Raz, dwa, trzy, dziś zwolniony jesteś ty. Piękny ligowy hat-trick – trzeci kolejny dzień ze zwolnionym trenerem w Ekstraklasie. Następni, jak Kibu i Mamrot, już czekają w kolejce.

Kolejno: pozycja, imię i nazwisko, nazwa klubu, data rozpoczęcia pracy w klubie, liczba dni przepracowanych w klubie, liczba meczów, liczba punktów i średnia punktów na mecz. Stan na 02.04.2019.

1. Marcin Brosz – Górnik Zabrze – 03.06.2016 – 1033 dni – 65 meczów (99)* – 88 punktów (146)* – 1,35 (1,47)*.
2. Dominik Nowak – Miedź Legnica – 09.06.2017 – 662 dni – 28 meczów (62)* – 28 punktów (91)* – 1,00 (1,47)*
3. Ireneusz Mamrot – Jagiellonia Białystok – 15.06.2017 – 656 dni – 64 mecze – 108 punktów – 1,69
4. Gino Lettieri – Korona Kielce – 18.06.2017 – 653 dni – 65 meczów – 87 punktów – 1,34
5. Michał Probierz – Cracovia – 21.06.2017 – 650 dni – 65 meczów – 95 punktów – 1,46
6. Waldemar Fornalik – Piast Gliwice – 19.09.2017 – 560 dni – 55 meczów – 75 punktów – 1,36
7. Kosta Runjaić – Pogoń Szczecin – 06.11.2017 – 512 dni – 49 meczów – 78 punktów – 1,59
8. Piotr Stokowiec – Lechia Gdańsk – 05.03.2018 – 393 dni – 39 meczów – 69 punktów – 1,77
9. Maciej Stolarczyk – Wisła Kraków – 18.06.2018 – 288 dni – 27 meczów – 41 punktów – 1,52
10. Jose Antonio Vicuna – Wisła Płock – 10.10.2018 – 174 dni – 16 meczów – 14 punktów – 0,88
11. Valdas Ivanauskas – Zagłębie Sosnowiec – 15.10.2018 – 169 dni – 16 meczów – 14 punktów – 0,88
12. Ben van Dael – Zagłębie Lubin – 29.10.2018 – 155 dni – 15 meczów – 24 punkty – 1,60
13. Vitezslav Lavicka – Śląsk Wrocław – 03.01.2019 – 89 dni – 8 meczów – 13 punktów – 1,63
14. Dariusz Żuraw – Lech Poznań – 31.03.2019 – 2 dni – 0 meczów (2)** – 0 punktów (4)** – brak średniej punktów dla obecnej kadencji (2,00)**
15. Aleksandar Vuković – Legia Warszawa – 02.04.2019 – 0 meczów (3)** – 0 punktów (5)** – brak średniej punktów dla obecnej kadencji (1,67)**
16. wakat – Arka Gdynia

* – trenerzy Brosz i Nowak pracowali w swoich klubach także w I lidze. Liczby w nawiasie uwzględniają zsumowany dorobek w I lidze i Ekstraklasie.
** – trenerzy Żuraw i Vuković pracowali w swoich klubach więcej niż jeden raz. Liczby w nawiasie uwzględniają zsumowany dorobek bez podziału na kadencje.

Zbigniew Smółka pracował w Arce od początku sezonu. Przed debiutem ligowym zdobył swoje pierwsze i jak dotąd jedyne trofeum, wygrywając 3:2 z Legią w Superpucharze. Po 28 kolejkach zostawia zespół na ostatnim bezpiecznym miejscu, a z jaką przewagą – okaże się po dzisiejszym meczu Wisły Płock. W Pucharze Polski wyeliminował Śląsk Świętochłowice i Huragan Morąg, a zatrzymał się na Jagiellonii Białystok w 1/8 finału. Jego bilans to 298 dni, 28 meczów ligowych i 27 punktów, co dało średnią 0,96.

Smółka to kolejny debiutant, który w tym sezonie szybko się z Ekstraklasą pożegnał. Nie tak szybko wprawdzie jak Dariusz Dźwigała i Ivan Djurdjević, ale i tak nie zanotował udanego startu w tych rozgrywkach. Jak dotąd jedynym z tego grona, który pozostał na stanowisku, jest Maciej Stolarczyk. Z Polaków jeszcze Dominik Nowak prowadzi klub w Ekstraklasie dopiero od tego sezonu, ale on sam do niej awansował. Dariusz Żuraw to trener tymczasowy. Natomiast Ireneusz Mamrot zadebiutował na początku poprzedniego sezonu.

Arka zaczęła sezon raczej kiepsko, pierwszy mecz wygrywając dopiero w 5. kolejce. Najlepiej wyglądała w środku jesieni, czego kulminacją były wysokie zwycięstwa z Miedzią (4:0) i Wisłą Kraków (4:1). Od tamtej pory nie wygrała żadnego meczu, a minęło aż 12 kolejek. Arka już ani razu nie nawiązała do tamtych występów.

Biorąc pod uwagę, jak wyglądała ich gra w ostatnich tygodniach, wiele racji ma Smółka mówiąc, że i tak właściciel był cierpliwy, bo mógł go pogonić już wcześniej. Widać tu pewne podobieństwa do Legii i Lecha, gdzie jesienią mogło być jeszcze jakieś pole do usprawiedliwień, ale po przerwie zimowej już na pewno nie. Oczywiście od Arki nikt nie oczekuje gry o czołowe lokaty, ale o ósemkę jak najbardziej mogła powalczyć. Tymczasem po zimie szybko okazało się, że nic z tego. Smółka sprowadził głównie zawodników dobrze sobie znanych, przede wszystkim z pracy w Stali Mielec. Jak dotąd postawą na boisku obronił się chyba tylko Janota, a to i tak tylko jesienią. Poza transferami z niższych lig czy ze spadkowicza z Ekstraklasy udało się jeszcze w ostatniej chwili zakontraktować gracza z bardzo ciekawym CV – Marko Vejinovicia. Wcześniej, latem, przyszli zawodnicy z Korony Kielce – Aankour i Cvijanović, który u Smółki nie grał prawie w ogóle. Z tego wszystkiego powinien wyłonić się zespół mniej więcej na górną część dolnej ósemki, czyli na coś podobnego do tego, co osiągnięto w poprzednich sezonach.

Chyba znowu zwolnienie Leszka Ojrzyńskiego przyniosło swoje konsekwencje. Piszę „znowu”, bo gdy wyrzucono go z Podbeskidzia po braku awansu do górnej ósemki, rok później spektakularnie zlecieli z ligi. Górnik spadł z kolei w tym samym sezonie, a więc Ojrzyński miał w tym pewien udział. Natomiast w Kielcach na powtórzenie jego wyniku (5. miejsce) trzeba było czekać 5 lat.

Patrząc na ostatnie mecze, Smółka ewidentnie się nie sprawdził. W ostatnim meczu zawodnicy pokazali zaangażowanie, ale pytanie na ile to napinka na derby, a na ile chęć pokazania się już nowemu trenerowi. Zresztą od meczu ze Śląskiem minęły trzy dni, więc tym bardziej ciężko wierzyć, że wykonano z nimi w tym czasie jakąś wielką pracę. Smółka przynajmniej nie przegrał obu meczów derbowych i przerwał passę pięciu takich porażek. Jednak ogólne wrażenie szału nie robi. Więcej było okrągłych słów o tym, jakiego to stylu ma nie mieć Arka, a w rzeczywistości dobrze się ją oglądało w raptem kilku spotkaniach.

Oddzielnym tematem jest moment podania tej decyzji, bo przyznam szczerze, że tego dawno nie było. Aż pomyślałem sobie, że Legii już chyba tylko tego brakuje, aby zwolnić trenera tuż przed lub w trakcie meczu. Zwolnienia Nawałki i Sa Pinto były spektakularne, ale Arka też ze swojego zrobiła pewien show. Da się przeczytać, że nieogłoszenie takiej decyzji przed meczem mogłoby doprowadzić do dużego napięcia w trakcie meczu wśród kibiców i że nie wiadomo, jakby się to skończyło. Może nawet tak jak w Lechu w spotkaniu kończącym poprzedni sezon. Ostatecznie zamiast podarowania Lechii trzech punktów za darmo, zabrano jej dwa, a Smółka niezależnie od wyniku musi się pożegnać z Gdynią.

Smółka stracił pracę po 28 kolejkach, dokładnie tak samo jak Grzegorz Niciński dwa lata temu. Bilans jest o trzy punkty lepszy na korzyść Nicińskiego. Jeśli chodzi o średnią punktów, gorszą w Arce w XXI wieku mieli Mirosław Dragan, Zbigniew Kaczmarek, Marek Chojnacki i Frantisek Straka. Żaden z nich nie prowadził jednak zespołu w dużej liczbie meczów (Straka w 11). To również Czech był ostatnim trenerem, który na poziomie Ekstraklasy pracował w Arce krócej od Smółki (zaledwie 81 dni).

Postanowiłem prześledzić jeszcze polskich trenerów-debiutantów w Ekstraklasie w ostatnich latach. Na razie najlepiej radzi sobie Ireneusz Mamrot, mając 64 mecze w Jagiellonii i wciąż jeszcze zachowując posadę. Jacek Magiera i Mariusz Lewandowski zaliczyli ponad 30 meczów, ale nie wytrzymali nawet roku w swoich klubach. Gdyby nie Dźwigała, Smółka wypadłby najgorzej w tym sezonie wśród polskich debiutantów, i to zarówno pod względem liczby meczów, jak i średniej punktów.

Niebezpiecznie zbliżamy się do momentu, w którym średnia długość pracy trenera w Ekstraklasie spadnie poniżej 365 dni (obecnie 375). Na razie pierwsza ósemka pozostaje bez zmian od zwolnienia Tadeusza Pawłowskiego w grudniu. Jednak powoli zaczyna się to tak rozwarstwiać, że zwolnienie każdego trenera z czołówki będzie mieć poważny wpływ na te statystyki. Co najmniej połowa z nich powinna być bezpieczna, jednak w przypadku Mamrota, Nowaka czy nawet Lettieriego nie można być niczego stuprocentowo pewnym. W gronie zagrożonych na pewno jest też Kibu, ale ta zmiana też aż takiego wpływu na listę by nie miała.

Ponieważ Smółka został zwolniony, następnym trenerem, który będzie najwcześniej mógł świętować swoją pierwszą rocznicę pracy w klubie, na ten moment jest Maciej Stolarczyk. Najbliżej jakiejkolwiek rocznicy jest Marcin Brosz i to mogą być już trzy lata, a brakuje do tego dwóch miesięcy. Jest to jeden z trzech trenerów, którzy w XXI wieku mieli dwukrotnie ponad 1000 dni pracy. Oprócz niego są to Waldemar Fornalik i Michał Probierz, który osiągnął to w jednym klubie, ale w dwóch kadencjach. Brosz prowadził Piasta przez 1422 dni (z czego dwa sezony w I lidze), a Górnika na razie przez 1033 (z tego jeden sezon w I lidze). Z oboma jako beniaminkami zdołał awansować do eliminacji europejskich pucharów. Warto o tym przypominać nawet jeszcze przed rocznicą.

Tabela z 90minut.pl byłaby taka sama, jak ta od początku sezonu (czyli z Arką na 14. miejscu). Jeszcze po 16. kolejce było to 9. miejsce z 10 punktami przewagi nad strefą spadkową… Teraz już z tego prawie nic nie zostało i trzeba będzie ratować byt w końcówce sezonu.

#ekstraklasa #pilkanozna #trenerzywekstraklasie