Odnosząc się do ostatniej…

Odnosząc się do ostatniej afery dotyczącej Legii i ich niezbyt mądrych kibiców: czytałem na tym tagu, że to normalne jest, że klub z danego miasta nie chce, by w tym samym mieście działał inny klub piłkarski, że wszędzie na świecie kibice jednego klubu życzą innym kibicom innego klubu z tego samego miasta wszystkiego najgorszego. Że to normalne, że kibice Legii robią pod górkę kibicom Polonii, że kibice Wisły biją kibiców Cracovii, że kibice Realu Madryt marzą o tym, by Atletico spadło z najwyższej klasy rozgrywkowej.
Otóż nie. Nie jest to normalne.
Na szczęście są miasta, gdzie jest inaczej. Nawet na naszym krajowym podwórku. Przykład? Poznań. W tym mieście sytuacja jest bardzo podobna do tego, co można dziś zobaczyć w Warszawie: Jest jeden potężny klub (odpowiednio: Lech/Legia), który ma kibiców z miasta oraz terenów okolicznych (Wielkopolska/Mazowsze). W mieście jest też drugi, mniejszy klub (Warta/Polonia), z bogatą historią, tradycjami, ale grający w niższych ligach. Kibice, których liczba jest znacznie mniejsza w porównaniu do lokalnego potentata, wywodzą się głównie z miasta, w którym klub ma siedzibę (Poznań/Warszawa). Tu się jednak podobieństwa kończą. W Poznaniu kibice Lecha nie grożą potencjalnym sponsorom Warty. W Poznaniu kibice Lecha nie biją młodych graczy Warty. W Poznaniu nie usłyszysz pytania: „Komu kibicujesz?”, i nie zostaniesz pobity, jeśli odpowiedź będzie nieprawidłowa. W Poznaniu możesz chodzić na mecze obu drużyn i nikt Ci z tego powodu nie będzie robił problemów. W Poznaniu mówi się: „Lech King, Warta Queen”. Pomiędzy poznańskimi klubami można zaobserwować przepływ zawodników w obie strony. Hipotetycznie jest możliwość, że oba kluby będą w przyszłym sezonie grały swoje mecze na tym samym stadionie, w tej samej klasie rozgrywkowej.

Może być normalnie? Może.

#ekstraklasa #pilkanozna #lechpoznan #legia #wartapoznan #poloniawarszawa