Mam nadzieję, że teraz w…

Mam nadzieję, że teraz w Wiśle Kraków są zadowoleni. W ostatnim meczu sezonu drużynę poprowadzi klubowa legenda i nie ma już tego, który jej nie szanował. Teraz już powinno być z górki.

Kolejno: pozycja, imię i nazwisko, nazwa klubu, data rozpoczęcia pracy w klubie, liczba dni przepracowanych w klubie, liczba meczów, liczba punktów i średnia punktów na mecz.

1. Marek Papszun – Raków Częstochowa – 18.04.2016 – 1852 dni – 66 meczów (176)* – 109 punktów (312)* – 1,65 (1,77)*.
2. Marcin Brosz – Górnik Zabrze – 03.06.2016 – 1806 dni – 140 meczów (174)* – 195 punktów (253)* – 1,39 (1,45)*
3. Michał Probierz – Cracovia – 21.06.2017 – 1423 dni – 140 meczów – 197 punktów – 1,41
4. Waldemar Fornalik – Piast Gliwice – 19.09.2017 – 1333 dni – 131 meczów – 204 punkty – 1,56
5. Kosta Runjaić – Pogoń Szczecin – 06.11.2017 – 1285 dni – 125 meczów – 194 punkty – 1,55
6. Piotr Stokowiec – Lechia Gdańsk – 05.03.2018 – 1166 dni – 114 meczów – 177 punktów – 1,55
7. Piotr Tworek – Warta Poznań – 17.06.2019 – 697 dni – 29 meczów (63)* – 40 punktów (100)* – 1,38 (1,59)*
8. Martin Sevela – Zagłębie Lubin – 16.09.2019 – 606 dni – 58 meczów – 86 punktów – 1,48
9. Czesław Michniewicz – Legia Warszawa – 21.09.2020 – 235 dni – 25 meczów – 55 punktów – 2,20
10. Robert Kasperczyk – Podbeskidzie Bielsko-Biała – 22.12.2020 – 143 dni – 15 meczów (102)** – 16 punktów (144)** – 1,07 (1,41)**
11. Rafał Grzyb – Jagiellonia Białystok – 17.03.2021 – 58 dni – 8 meczów (10)** – 9 punktów (12)** – 1,13 (1,20)**
12. Jacek Magiera – Śląsk Wrocław – 22.03.2021 – 53 dni – 7 meczów – 12 punktów – 1,71
13. Maciej Skorża – Lech Poznań – 12.04.2021 – 32 dni – 5 meczów (46)** – 6 punktów (71)** – 1,20 (1,54)**
13. Włodzimierz Gąsior – Stal Mielec – 12.04.2021 – 32 dni – 6 meczów (395)** – 8 punktów (634)** – 1,33 (1,61)**
15. Maciej Bartoszek – Wisła Płock – 13.04.2021 – 31 dni – 5 meczów – 5 punktów – 1,00
16. Kazimierz Kmiecik – Wisła Kraków – 14.05.2021 – 0 meczów (29)** – 0 punktów (34)** – brak średniej punktów dla obecnej kadencji (1,17)**

* – trenerzy Papszun, Brosz i Tworek pracowali w swoich klubach także w I lidze (Papszun nawet w II). Liczby w nawiasie uwzględniają zsumowany dorobek w I lidze i Ekstraklasie.
** – trenerzy Kasperczyk, Grzyb, Skorża, Gąsior i Kmiecik pracowali w swoich klubach więcej niż jeden raz. Liczby w nawiasie uwzględniają zsumowany dorobek bez podziału na kadencje.

Kadencja Petera Hyballi w Wiśle wykroczyła daleko poza same mecze. Przez to nie jest ona tak łatwa do oceny, bo na boisku, poza raptem kilkoma meczami, było bardzo kiepsko. Jeśli chodzi o same wyniki, to przez 163 dni w 18 meczach zdobył 20 punktów, co dało średnią 1,11. Jeszcze było w miarę nieźle pod koniec rundy jesiennej, gdy mało co mógł zrobić, ale zremisował z Cracovią, przegrał z Legią po golu w końcówce i wygrał z Lechem. Również po powrocie do gry, mimo porażki z Piastem, było nieźle. Obecnie zaś Wisła jest drużyną bez zwycięstwa od siedmiu meczów, strzeliła w nich trzy gole – z karnego, wolnego i samobój przeciwnika.

Czysto teoretycznie, Hyballa zna się na piłce. W przeciwnym razie nie prowadziłby juniorów w czołowych niemieckich klubach, nie byłby autorem wielu publikacji o tematyce taktycznej ani nie byłby cenionym ekspertem w Niemczech. Zebrał też doświadczenie w ligach lepszych lub podobnych do naszej. Nie był byle randomem znikąd i było o nim wiadomo całkiem sporo.

Dlatego w pewnych okolicznościach mógłby odnieść w Wiśle sukces (dla mnie byłoby to miejsce w środku tabeli). Gdyby miał odpowiednich wykonawców do swojej taktyki, albo sam był na tyle elastyczny, żeby w pierwszej rundzie spróbować dostosować styl gry do graczy, których ma, pewnie by się udało. Jednak transfery nie wypaliły, a trener był uparty co do swojego pomysłu – nie było to trudne do przewidzenia.

Tym bardziej nie było trudne zauważenie konfliktów, w jakie wpadał w poprzednich klubach. Z mojej perspektywy miał prawo odsunąć wybranych zawodników, wpuszczać Błaszczykowskiego kiedy chce, a Kmiecika w ogóle nie słuchać. Gorzej jeżeli przy tym zachowuje się chamsko i wszyscy szybko mają go dość. Jest to oczywiście jego wina, ale wsadzanie takiego trenera w klub, gdzie jedna osoba jest współwłaścicielem i piłkarzem, a w sztabie i drużynie są osoby bardzo zasłużone, było delikatnie mówiąc niezbyt rozsądne.

Możemy przyrównać Hyballę do Dana Petrescu (trenera, który chciał wyegzekwować od zawodników ciężką pracę za wszelką cenę, nawet kosztem normalnych relacji z nimi) albo do Ricardo Sa Pinto (który nikogo nie szanował i po niezłym początku szybko wyszło, jakim jest człowiekiem i dlaczego szybko wylatywał z poprzednich klubów). Dla mnie bliżej jest Sa Pinto. Ciężkie treningi były pewnie jednym z czynników, wiadomo jak świadczącym o profesjonalizmie zawodników Wisły, ale chyba nie głównym. Znacznie gorsze było moim zdaniem to, że z Hyballą nie dało się dogadać, i nie chodziło tu tylko o to, że chciał zachować niezależność. Jednocześnie to wszystko było do sprawdzenia i przewidzenia wcześniej.

Moim zdaniem to jest duża porażka Wisły. Wiadomo, że ma swoje problemy, ale czysto sportowo od pewnego czasu jest stanie w miejscu, a nawet i cofanie się. Gdyby nie poszerzenie ligi i sezon przejściowy, byłby poważny problem z utrzymaniem się w Ekstraklasie. Z wielu transferów wypalają pojedynczy zawodnicy, zespół jest coraz słabszy, a trenerzy są zmieniani coraz częściej. Trochę lepiej jest ostatnio z młodzieżą, bo przynajmniej trochę grają i nie odstają, ale nadal nie są to wyróżniające się postaci na tle ligi.

Nowe (w sumie już nie takie nowe) władze klubu nie zmieniły tego, co było wcześniej – często zmieniają trenerów. Robił to Bogusław Cupiał, gdy miał pieniądze i wyniki, również Sarapata i Junco się nie zastanawiali. W ostatnich latach, kiedy weszli Błaszczykowski, Jażdżyński i Królewski, było nieco lepiej. Ale znowu nastąpił zwrot w tę samą stronę. Długość pracy Artura Skowronka na papierze była niezła, ale złożył się na nią m.in. okres przerwy wiosną zeszłego roku z powodu pandemii. Jeszcze dał radę poprowadzić Wisłę przez niewiele ponad rok, ale już Hyballa nie wytrwał nawet sześciu miesięcy. Jesienią zwolniono Skowronka na dwa dni przed derbami z Cracovią, teraz Hyballę na dwa dni przed meczem z Piastem. Coraz trudniej uwierzyć, że w przyszłym sezonie będzie pod tym względem zauważalnie lepiej.

Zaskoczyło mnie trochę, że wyniki były aż tak złe na tle poprzednich trenerów. Tylko czterech z nich zanotowało gorszą średnią punktową w XXI wieku, ale prowadzili oni Wisłę w dwóch, trzech lub maksymalnie czterech spotkaniach. Wszystkie mecze przegrał Marcin Broniszewski (w 2015 roku), 0,33 miał Tadeusz Pawłowski (punkt w trzech meczach), a 1 punkt na mecz mieli Broniszewski (2016) i Radosław Sobolewski. Niewiele lepszy od Hyballi był Maciej Stolarczyk (1,13).

Hyballa na liście znajdował się na 10. miejscu, ale jego kadencja nie była zbyt długa, więc jego zwolnienie nie wpłynęło szczególnie negatywnie na statystyki całej ligi. Średnia w dniach spadła z 682 do 672, czyli prawie bez różnicy. Medianę nadal wyznacza średnia pracy Martina Seveli i Czesława Michniewicza.

W innych klubach warto odnotować ponad 100 meczów Roberta Kasperczyka w Podbeskidziu, licząc Ekstraklasę i I ligę łącznie. Co ciekawe, brakuje mu dwóch meczów, aby zrównać się z rekordzistą klubu w Ekstraklasie, Leszkiem Ojrzyńskim (55 meczów, Kasperczyk 53). Aby to zrobić, musi się utrzymać lub po spadku awansować z powrotem… Był też już mecz numer 450 Michała Probierza w roli trenera w Ekstraklasie. Niedaleko za nim jest Waldemar Fornalik (432), a na trzecim miejscu z aktualnych trenerów ligowych jest Czesław Michniewicz. Jeżeli nie wpisze się w legijny cykl i przetrwa większość lata, to w sierpniu będzie świętował swój mecz numer 300 w Ekstraklasie jako trener (teraz ma 295).

Na obrazku tabela z 90minut.pl za okres pracy Hyballi. Jest pięknie, Wisła jest lepsza od aż trzech zespołów, a do tego ma jeszcze lepsze bezpośrednie mecze z Cracovią i Jagiellonią. Tak serio, to punktowanie było koszmarne, ale na szczęście Wisły znalazły się gorsze zespoły pod tym względem. Na pewno Hyballa nie przyszedł tu po to, żeby zajmować 14. miejsce, choć kto wie, pewnie mogło być gorzej, więc może po czasie trzeba będzie ten wynik docenić. W każdym razie te niecałe pół roku okazało się stracone i teraz znowu trzeba będzie przeprowadzić rewolucję.

#trenerzywekstraklasie #ekstraklasa #pilkanozna