Kiedy pierwszy raz…

Kiedy pierwszy raz usłyszałem, że legenda Lechii Gdańsk wydaje autobiografię, to byłem zdziwiony, bo przecież mówimy o wciąż aktywnym piłkarsko zawodniku. Całkiem pechowy jest też moment wypuszczenia tej książki, bo w końcu na pewno spotkałaby się z cieplejszym przyjęciem gdyby Lechia nie była po 4 przegranych meczach bez strzelonej bramki. Przed dzisiejszym meczem zapraszam więc was na recenzję książki Flavio Paixao „Jak sposób myślenia i dyscyplina zmieniły moje życie”.

Zacznijmy jednak od zawodu czysto kibicowskiego. Kupiłem przedpremierowo książkę za 49 złotych, bo liczyłem na obiecany autograf. Spodziewałem się, że Flavio Paixao podpisze się w książce, no bo czego innego miałem się spodziewać gdy obiecuje mi się książkę z autografem xD. Dostajemy jednak książkę, a w niej zdjęcie z nadrukowanym podpisem. Moim zdaniem jest to robienie ludzi w bambuko, bo większość osób, które zdecydowały się kupić książkę przedpremierowo, zrobiły to zapewne ze względu na obietnicę autografu.

Teraz przejdźmy już do samej zawartości książki. Z tą niestety też nie jest najlepiej. Książka jest źle zredagowana (jeśli ktokolwiek się tym w ogóle przejął). Na samym początku mamy wypowiedzi różnych ludzi, którzy w karierze Flavio byli obecni. Typowe słodzenie opisywanej postaci, ale mam wrażenie, że to co oni mówili tłumaczył sam Flavio i tak jak on to przetłumaczył, tak to zostało zapisane. Nic dziwnego, że najsensowniej brzmi wypowiedź Pawła Żelema, czyli jedynego Polaka w tym gronie.

Książka od początku zapowiadana była jako pozycja coachingową z elementami autobiograficznymi. Nie będę ukrywał, że mnie jako kibica zdecydowanie bardziej interesują te drugie i fragmenty o ciężkiej pracy i tym jak może ona zmienić moje życie raczej pomijałem. Rozdziały są tak zbudowane, że raczej dość łatwo to zrobić. Mamy bowiem ciągle schemat:
– osobiste przeżycia
– zestaw coachingowych rad

Główny problem z tą książką jest jednak taki, że ani Flavio, ani jego życiowa partnerka niezbyt umieli ją napisać. Historie z dzieciństwa są tu np. opisane na 8 stronach. Flavio wspomina tam, że nie był zbyt grzecznym dzieckiem, a do tego jego rodzice się rozwodzili jak miał 10 lat, i że mocno to na niego wpłynęło. W szkole był rozrabiaką, ciął ludziom opony w samochodach, podpalił las, a nawet prawie kogoś zabił nożem. Czy jest tu potencjał na kilka ciekawych historii? Moim zdaniem jak najbardziej, ale każda z nich została w zasadzie opisana tak samo jak właśnie zrobiłem to ja, czyli bez większego wchodzenia w szczegóły. Najwięcej czasu zostało poświęcone metodom wychowawczym ojca, które choć były surowe, to ostatecznie kto wie gdzie teraz byłby Flavio ze swoim życiem, gdyby nie one (co brzmi trochę na usprawiedliwianie lania pasem, no ale ok xd).

Ten sam problem występuje niestety również na kolejnych stronach książki. Flavio opisuje swój czas w Szkocji jakby był tam przez chwilę i się zmył. Niezłe było więc moje zdziwienie, gdy okazało się, że spędził tam 2 lata. Wydaje mi się, że czas spędzony w Iranie też mógł być opisany trochę lepiej niż „próbowali mnie oszukać na kontrakcie, był ramadan, ciężko bo ciepło no i prawie zginąłem w trzęsieniu ziemi”. Wszystko w tej książce opisane jest bardzo pobieżnie. Wszystkie opisywane sytuacje są zresztą i tak jedynie punktem wyjścia do napisania o tym jak wielki wpływ miały one na podejście Flavio do życia, lub jak wielki wpływ miało podejście do życia Flavio na to, że coś mu się udało. Po jakimś czasie trochę to nudzi.

Uważam, że dramatyczną jest sytuacja, w której kupujemy książkę napisaną przez piłkarza i po 130 stronach więcej wiem o inwestowaniu na rynku nieruchomości niż o jakimkolwiek „mięsie” z szatni piłkarskiej, czy niecodziennych sytuacjach z życia. Dopiero w 7 rozdziale, czyli przedostatnim, który ma tytuł Puchar Polski, kibic piłkarski znajduje coś dla siebie. Dowiadujemy się w tym rozdziale między innymi tego, że świetnie wyszkoleni technicznie piłkarze Ekstraklasy (cytat dosłowny xD) nie radzą sobie w Pucharze Polski, bo często grają na jakichś gruzowiskach z drużynami z niższych lig, które znają swój teren no i dzięki temu wygrywają.
Sam opis lechijnej kampanii, a zwłaszcza finału Pucharu Polski był jednak zdecydowanie najlepszy w całej książce. Tu rzeczywiście dało się poczuć jakieś emocje i nie przeszkadzały nawet ciągłe wstawki o wizualizacji sukcesu. Szkoda tylko, że żebyśmy doszli do jakichś konkretów w tej książce, to trzeba przejść przez ponad 130 stron.

Podsumowując, to jest to raczej dość słaba książka. Nie dowiedziałem się zbyt wielu nowych rzeczy o samym zawodniku, a wyobrażam sobie, że jeżeli chodzi o pozycje skupiające się na samodoskonaleniu, to na rynku są książki napisane przez profesjonalistów w tym temacie. Kibic Lechii też nie znajdzie tu zbyt wiele, nazwiska osób związanych z klubem znalazły się na łamach tej książki łącznie może z 20 razy xd.

Moja ocena to:
2/10

#lechia #ekstraklasa #ksiazki