Idąc na ten mecz…

Idąc na ten mecz biało-zielonych spodziewałem się zwycięstwa. I im było bliżej pierwszego gwizdka tym bardziej zestresowany byłem, że Lechia to zremisuje lub przegra. Ostatecznie jednak Lechiści wygrali bez większych problemów z Cracovią Michała Probierza.

W zeszłym tygodniu Lechia zagrała dobrze, ale przynisło to tylko 1 punkt. Dzisiaj zagrała ona gorzej, ale jednak zdobywa 3 punkty, przyprawiając to również zdobyciem 3 bramek. Cracovia w zasadzie nie funkcjonowała na boisku. W żadnej z połów Lechia nie przeważała jakoś znacząco, ale widać było w jej grze po prostu więcej umiejętności. Cracovia nie miała w swoim składzie choćby połowy takiego Josepha Ceesaya, który raz na jakiś czas urywałby się obrońcom. Nie wspominam już o technicznej surowości zawodników Pasów, ale jest coś nie tak z twoim klubem, gdy najprostsze przyjęcia sprawiają takie problemy. Najlepsza sytuacja Cracovii przydarzyła się w pierwszej połowie, gdy z linii bramkowej piłkę wybił Conrado (czy raczej został nastrzelony) i to tyle.

Chwilę później bramkę z rzutu wolnego strzelił Maciej Gajos. Choć strzał to chyba zbyt duże słowo na kopnięcie prosto w mur, które jakimś cudem odbiło się od muru do bramki tak, że Niemczycki go nie wyciągnał.

W drugiej połowie działo się trochę więcej, ale najpierw pojemnością swoich zwieraczy musiała pochwalić się banda debili z trybuny zielonej. Gdańskie kibolstwo uczyniło życie każdego na stadionie i przed telewizorami trochę mniej przyjemnym, gdy przez kilka minut rzucało rolkami papieru na boisko. Najgorsze, że nie wystrzelili się ze wszystkiego, ale jeszcze pzez kilkanaście kolejnych minut rzucali pojedynczymi rolkami w pole karne własnego bramkarza. Po co?

Jednak moje obawy o wpływ tej przerwy na postawę Lechistów okazały się nieuzasadnione.

W 83 minucie Mateusz Żukowski podsumował swój świetny występ zdobyciem bramki. Najpierw dobrze wybił piłkę z pola karnego, a następnie po dostaniu podania od Kubickiego zmasakrował defensora Cracovii, przebiegł pół boiska i podwyższył na 2-0. Stoki próbuje z niego zrobić prawego obrońcę po odejściu Karola Fili i dziś wyglądało to najlepiej. Świetnie odbierał piłki grającym na niego zawodnikom Cracovii.

Cracovia nic już wtedy nie grała. Po tym golu równie dobrze mogli zejść z boiska. Kilka minut później dostała trzeciego gonga po bramce Łukasza Zwolińskiego, który chyba po prostu musi grać z ławki, żeby strzelać bramki. Niech Stoki wypuszcza Flavio na pierwsze 10 minut, a potem niech wchodzi Zwolak i sadzi brameczki. Gol bardzo ładny, po mocnym strzale.

Zlatan Alomerović: 6/10 (dosłownie nic nie musiał dziś robić, złapał jeden, czy 2 strzały)
Mateusz Żukowski: 9/10
Bartosz Kopacz: 6/10
Mario Maloca: 6+/10
Conrado: 6+/10
Tomasz Makowski: 7+/10 (kolejny dobry mecz!)
Joseph Ceesay: 7+/10
Jarosław Kubicki: 7/10
Maciej Gajos: 7/10
Ilkay Durmus: 6+/10
Flavio Paixao: 5+/10 (niestety, ale emerytura się zbliża, przynajmniej cwaniactwem rywale dalej łapią na nim żółte kartki)

Zmiennicy:
Rafał Pietrzak: 6+/10
Kristers Tobers: 5/10
Marco Terazzino: za krótko
Kacper Sezonienko: 5/10
Łukasz Zwoliński: 6+/10

Pan Trener Piotr Stokowiec: 8/10
#lechia #cracovia #ekstraklasa