96/100 Dzisiejsza okejka…

96/100

Dzisiejsza okejka będzie o temacie bardzo dla mnie bliskim, bo o obecnej sytuacji Lechii Gdańsk, jej przyczynach i tym co się może stać w kolejnych miesiącach. Powstała dzięki pomocy użytkownika @Seeksoul. Zapraszam do najdłuższej lektury w historii ekstraklasowej okejki.

2014/15

W lutym Lechię przejmuje nowy właściciel. Franz Josef Wernze i jego firma ETL Group śpią na pieniądzach. ETL ma 900 000 000 euro rocznie dochodu, zatrudnia 7000 osób i obsługuje 180 000 klientów. Plany są ambitne, nowy właściciel mówi o projekcie „na dwucyfrową liczbę lat”, a tajemnica nie jest, że Lechia ma walczyć o mistrzostwo.

Latem następuje rewolucja w składzie. Przychodzi 19 zawodników, m.in. Daniel Łukasik, Bartłomiej Pawłowski, Makuszewski, Borysiuk, Możdżeń. Dyrektor Sportowy Andrzej Juskowiak w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego mówi o zainteresowaniu… Piotrem Zielińskim. Tytuł wywiadu? Mamy na to wszystko pieniądze. W październiku Juśkowiaka już w klubie nie było.
Zimą dojdą jeszcze m.in. Jakub Wawrzyniak, Grzegorz Wojtkowiak, czy Sebastian Mila (Temu transferowi towarzyszy euforia. Wspomnienia z wygranej 2-0 z Niemcami są jeszcze świeże). Ambicje są mocarstwowe, przynajmniej pucharowe. Nad wszystkim ma czuwać portugalska myśl szkoleniowa w postaci Quima Machado, który zastąpił Ricardo Moniza. W poprzednim sezonie Lechia zajęła 5 miejsce, które nie dało jednak pucharów. To się miało zmienić w sezonie 2014/15

Jak wyszło?

W ogóle. Machado po 9 kolejkach miał 12 punktów, a Lechia zajmowała 12 miejsce. W tabeli przed Lechistami było nawet Podbeskidzie. Nie tak to miało wyglądać, nie tak. Machado został zastąpiony przez Tomasza Untona, który miał okazję poprowadzić Lechię w kolejnych 7 spotkaniach.
Jeżeli człowiek „stąd” miał pomóc Lechii to się nie udało. Unton przegrał 4 mecze, zremisował 2 i wygrał jeden. Jak na kadrę, którą dysponował to był to dramat. Kiedy odchodził to Lechia była na ostatnim bezpiecznym miejscu w tabeli.

Zimą pojawiają się pierwsze pogłoski o tym, że styl zarządzania klubem jest wątpliwy. Wywiadu udziela prezes Lotosu, głównego sponsora klubu, który posuwa się do tego, że stawia klubowi coś w rodzaju ultimatum:

– Ja się tutaj emocjami nie kieruję. Będziemy funkcjonować razem, jeśli będzie dobrze. Jeżeli nie, to mamy wiele ciekawych rzeczy do zrobienia

oraz

– Lechia jest problemem samym w sobie. Po meczach widać przecież, że coś jest nie tak. Chciałbym, żeby kluby były mądrze i rozsądnie zarządzane. Żeby kierowano się zasadą racjonalnego rozwoju zawodników z poszanowaniem sponsorów i ich pieniędzy. Żeby zespoły budowane były z uwzględnieniem jakości dobrze wyszkolonych zawodników. A nie przez dobór jakieś średniej klasy indywidualistów, którzy oczekują wielkich gaży, a nie wnoszą swoją jakością czegoś, co daje zespołowi wynik. Jeżeli będzie się to przekładać na dobrą reprezentację naszego znaku, to będziemy wówczas zadowoleni – dodał Paweł Olechnowicz.

W listopadzie badający bilans biegły rewident napisał w liście do spółki, że „jeśli zobowiązania przekroczą wartość majątku dłużnika, to uznaje się go za niewypłacalnego, nawet jeśli reguluje swoje zobowiązania”. Przypomniał, że łączna strata wyniosła już 18 mln, a kapitał założycielski spółki to jedynie 1,5 mln zł. Lechia odpisała, że ma obietnicę wsparcia od udziałowca, i zapewniła, że straty zostaną pokryte z przyszłych zysków.

Wróćmy na chwilę do piłki. Kto zastąpił Untona?

Obecny selekcjoner Jerzy „Wuja” Brzęczek.
I choć nikt nie wspomina jego rządów z utęsknieniem to jedno trzeba mu przyznać. Z Lechią, którą przejmował na 14 miejscu poprawił się aż o 9 pozycji i powtórzył wynik z poprzedniego sezonu. Zaufano więc mu i miał przygotować klub do kolejnego sezonu.

2015/16

Kolejna ofensywa transferowa. Przychodzi Maloca, Michał Mak, Lukas Haraslin, Michał Chrapek, Kuświk, Peszko. Jest też hit okienka, do Lechii trafia Milos Krasić, który nie tak dawno temu czarował w Juventusie (krótko bo krótko, ale jednak). Ambicje klubu się nie zmieniają. Walka minimum o puchary, a najlepiej o mistrzostwo.

Jak to się kończy?

No cóż. Brzęczek wylatuje z roboty już 1 września. Lechia po 7 meczach jest wtedy w tabeli za Termalicą, a przed Górnikiem Łęczną. Mimo to jej sytuacja nie znajduje się na świeczniku, bo jeszcze większe problemy trapią wtedy Lecha Poznań, który po 10 kolejkach ma… 5 puntków, a dopiero co zostawał mistrzem Polski.

Brzęczka zastępuje Thomas von Heesen, który na początku zdobywa sobie sympatię kibiców. Głośno mówi o problemach i nie boi się wytknąć zawodnikom złej gry. W końcu zaczyna jednak przesadzać, a że wyniki się nie poprawiły jakoś znacząco (3 wygrane, 2 remisy 7 porażek). Lechia jest wtedy na 14 miejscu i ma 3 punkty przewagi nad ostatnim Górnikiem.

Ostatnie mecze tej rundy dogra trener tymczasowy Dawid Banaczek. W 3 meczach zdobył 6 punktów i dał tym samym trochę odetchnąć kibicom. Awans na 10 pozycję wiele jednak nie zmienił. Lechia dalej ma 3 punkty przewagi nad drużyną z ostatniego miejsca. Teraz jest to jednak Podbeskidzie.

W styczniu trenerem zostaje Piotr Nowak. Kibice jeszcze nie wiedzą, że jest to zwiastun lepszych czasów, ale nominacja ta jest przyjęta z zadowoleniem. Zwłaszcza gdy dochodzą do nich informacje jaką piłkę Nowak preferował w USA.

A ze złych wiadomości? Już nie 3 punkty przewagi, a 2 ma Lechia nad ostatnim Podbeskidziem, gdyż Lechia dostaje karę -1 punktu w Ekstraklasie. Za co? Za naruszenie kryterium F.09 Podręcznika Licencyjnego, czyli za niewywiązanie się ze zobowiązań wobec innych klubów z tytułu działalności transferowej. Chodzi o płatność na rzecz Jagielloni Białystok, która pieniądze miała dostać w czerwcu, a dostała w grudniu.

W lutym problemy nie są już tajemnicą. Okazuje się, że Lechia ma dług blisko 20 milionów złotych i spóźnia się z opłatami za wynajem stadionu. Wiceprezydent Andrzej Bojanowski broni jednak klubu, że gdy miasto śle do Lechii monity to ta wtedy płaci.

Przedstawiciele klubu jeszcze wychodzą wtedy do mediów i uspokajają kibiców, że sytuacja nie jest tak zła. To są niewielkie kwoty i wynikają one co najwyżej z nieporozumień, a nie jakichś wielkich problemów finansowych.

Zimą transferów nie ma już tak wielu. Najważniejsi są bracia Paixao, a z Manchesteru United trafia do Lechii utalentowany serbski bramkarz Vanja Milinković Savić.

Nowak Lechię spokojnie utrzymuje. W dodatku znów zajmuje z nią 5 miejsce. Dzieje się to jednak w atmosferze skandalu oraz spisku. Pamiętacie karę -1 punktu? Lechia postanowiła się od niej odwołać w Trybunale ds. Sportu w Lozannie. Gdyby odwołanie się udało to do górnej ósemki weszłoby Podbeskidzie. Lechia zawarła jednak ugodę z PZPN i wycofała się ze swoich żądań zostając przy karze -1 punktu. Wtedy zamiast Podbeskidzia do górnej ósemki wszedł Ruch Chorzów. Podbeskidzie spadło z Ekstraklasy notując tragiczną serię w grupie spadkowej, a Ruch? Ruch w rundzie finałowej przegrał z Lechią 1-2. Nikt za rękę nigdy nie został złapany.
Lechia ostatecznie w dobrych humorach kończy sezon. Nowy sezon to nowa nadzieja.

2016/17

Obiecanych rewidentowi w listopadzie 2014 roku „przyszłych zysków” nie ma, ale są kolejne transfery. Teraz musi się udać! Do klubu przychodzą m.in. Rafał Wolski, Simeon Sławczew, Steven Vitoria, czy Joao Nunes. Zimą klub zostaje jeszcze dodatkowo wzmocniony. Przychodzi Dusan Kuciak, Ariel Borysiuk (znów xD) i Gino van Kessel. Wraca Michał Mak.

I się udaje! Przynajmniej na początku.

Lechia gra świetną piłkę, w Ekstraklasie nie ma wtedy ładniej grającej drużyny. W Gdańsku powstaje twierdza. Przez cały sezon Lechia przegra tutaj tylko 2 razy i strzeli aż 44 gole.

I wtedy była ona.

Ostatnia kolejka.

Lechia musiała pokonać Legię Warszawa i liczyć na korzystny wynik w meczu Lecha z Jagiellonią. Tamten mecz skończył się remisem i wynik ten idealnie by Lechię ustawił gdyby nie to, że Lechia i Legia zagrały prawdopodobnie najnudniejszy mecz w sezonie, który również zakończył się remisem.

W dodatku był to sezon, w którym 4 miejsce nie dawało pucharów, bo Pucharu polski nie wygrał nikt z pierwszej trójki, a… Arka Gdynia.

Kibice Lechii czuli upokorzenie, a kibice Arki mieli jedną z niewielu okazji, żeby móc się wywyższać nad kolegami trójmiasta.

2017/18

W czerwcu Lechia została ukarana. Tym razem karą miały być ujemne 3 punkty i 250 000 złotych. Prezes Mandziara się odwołał i kara została zamieniona na 400 000 złotych.

Kolejne kary nie przeszkadzały Lechii w dokonaniu kolejnych transferów. Przyszedł Błażej Augustyn, Mateusz Lewandowski (tak potem wypychany z klubu, że oferowano go innym klubom za 1zł), Mateusz Matras, Jakub Arak czy Michał Nalepa. Zimą doszedł do tego również Filip Mladenović.

A jak sobie radziła Lechia?

Tragicznie.

Coś się wypaliło po straconej szansie w poprzednim sezonie. 26.09 trener Nowak został zwolniony, a Lechia po 10 kolejkach zajmowała 12 miejsce i miała 10 punktów.
Nowak został zastąpiony przez Adama Owena. I to był chyba największy i najgorszy żart w najnowszej historii klubu. Zatrudnienie fizjoterapeuty na stanowisku pierwszego trenera. Owen pracował aż do marca i był to czas ciągłych kryzysów i atmosfery beznadziei. Wydaje się, że pod tym względem było nawet gorzej niż obecnie, bo obecnie Lechia ma przynajmniej trenera i przynajmniej na jego można liczyć, że jakoś udźwignie ciężary tego sezonu.
W grudniu Lechii odjęto punkt z tabeli i ukarano ją za notoryczne problemy finansowe dodatkową karą 200 000 złotych.
3 marca 2018 roku Lechia jest bagnie. Ma 5 punktów przewagi nad strefą spadkową i 9 punktów straty do górnej ósemki. Kibice są gotowi na walkę o utrzymanie do ostatniej kolejki.
5 marca Lechia zatrudnia Piotra Stokowca. Kończy się okres bezkrólewia w gdańskim klubie, który trwał od września.
W kwietniu pojawiają się infomacje, że Lechia nie płaci zawodnikom od 3 miesięcy. Właściciel Franz Josef Wernze chce dofinansować klub i odkupić od udziałowców mniejszościowych akcję. Ci nie chcą się na to zgodzić, a wg prezesa Mnadziary jest to główny powód problemów finansowych.
Stokowiec wygrywa swój pierwszy mecz dopiero w derbach. Arka Gdynia zostaje pokonana 4-2, a Flavio Paixao strzela w tym meczu hattricka. Rundę zasadniczą Lechia kończy na 14 miejscu.
Lechia ostatecznie się utrzymuje. Zajmuje 13 miejsce, tuż przed 14 Piastem Gliwice. W przyszłym sezonie obie te drużyny będą rywalizować o mistrzostwo Polski.
W ostatnim meczu tego sezonu, 1-1 z Sandecją całej litanii bluzgów wysłuchał od kibiców Lechii prezes Mandziara.

2018/19

Pojawiają się kolejne sygnały, że Lechia jest w coraz większych tarapatach finansowych. Wprawdzie zaległości wobec zawodników nie są tak duże, żeby którykolwiek mógł rozwiązać kontrakt, a klub nie ma już odejmowanych punktów, ale to, że Lechia ma problemy jest wiadome każdemu. Prezes Mandziara przyznaje, że zadłużenie wynosi 30 000 000 złotych, ale jest to głównie zadłużenie właścicielskie.
Lechia mimo tych tłumaczeń dostaje nadzór finansowy.
Latem Lechia spłaciła również zadłużenie wobec firmy Taurus. Pojawiły się również plotki, że Lechia może zostać odkupiona przez Energę. Mówił o tym Kacper Płażyński, wówczas kandydat na prezydenta Gdańska. Nic z tego nie wyszło, ale Energa pozostała głównym sponsorem Lechii.
Tego lata do Lechii przyszedł też Egy Maulana Vikry. Transfer dzięki, któremu sponsorem Lechii został w grudniu PayTren, który według plotek miał zapłacić klubowi 10 milionów złotych za awans do europejskich pucharów. Nie są jednak znane prawdziwe ustalenia, wiadomo jedynie, że PayTren dostał od Lechii bardzo dużo. Od wszechobecnych reklam na stadionie po reklamę na koszulkach. Co ciekawe ostatnio ta umowa została przedłużona, ale niewiele się zmieniło. Dalej nie wiadomo co dokładnie klub zniej ma.

Poza Egym do klubu trafili też Artur Sobiech, Jarosław Kubicki, Konrad Michalak, czy Zlatan Alomerović.

Zwłaszcza transfery Sobiecha i Kubickiego mogły dawać nadzieję, że sytuacja nie jest tak zła.

I, przynajmniej na boisku, nie była. Drużyna Stokowca nie grała może pięknego futbolu, ale skuteczny, a po wcześniejszej walce o utrzymanie przez cały sezon kibicom to wystarczało.
W dodatku Lechia nie przegrała żadnego meczu w sezonie zasadniczym u siebie. Chodzenie na stadion znów mogło sprawiać radość.
I mimo że Lechia grała dobrze, a zimę kończyła jako lider z 42 punktami po 20 meczach to już na obozie przygotowawczym pojawiły się pierwsze problemy.
Piłkarze ogłosili protest, bo klub już wtedy nie płacił im od 3 miesięcy. W ramach protestu nie udzielali wypowiedzi do mediów. Może dziwna to forma, ale zawsze jakaś, bo w Lechii cisza medialna jest tak wielka, że jakakolwiek informacja od kogoś z wewnątrz, że nie jest dobrze rośnie do rangi wielkiego wydarzenia.

Potem sytuacja się uspokoiła, a piłkarze wrócili do gry i źle to nie wyglądało. Pod koniec sezonu wyszła już jednak krótka ławka (a doszły prawdopodobnie kolejne zaległości) i Lechia, która liderowała Ekstraklasie prawie cały sezon zajęła tylko 3 miejsce. Z perspektywy czasu jest to pewien niedosyt. Wtedy jednak doszła jeszcze wygrana w Pucharze Polski i pierwszy od 40 lat awans do pucharów. Na formę Lechistów narzekali głównie kibice rywali, a kibice Lechii świętowali najlepszy sezon w historii klubu. Trener i zawodnicy byli noszeni na rękach, a atmosfera była bardzo dobra.

2019/20

11 czerwca 2019 roku z funkcji prezesa rezygnuje Adam Mandziara. Nikt się tego nie spodziewał. Nowym prezesem zostaje Janusz Biesiada. Nie mija pół roku, a Janusz Biesiada został zwolniony. Nie, przepraszam, on został wypierdolony dyscyplinarnie po tym jak wcześniej przez miesiąc miał „problemy zdrowotne” (o których sam zainteresowany twierdzi, że dowiedział się z oświadczenia Lechii).
Nowym starym prezesem został Adam Mandziara, a klub nigdy nie wyjaśnił tej dziwacznej roszady.
W Lechii za to wrócono do mocarstwowych planów. Trener i piłkarze obiecywali, że jak dojdzie parę wzmocnień to Lechia będzie grać ładną dla oka piłką. Klub obiecywał, że się nie osłabi.
I to się udało. Na początku Lechia rzeczywiście grała ładnie dla oka, z klubu nie odszedł nikt ważny, a wydawało się, że dokonano wzmocnień i uzupełnień na newralgiczne pozycje. Wrócił do Lechii Mario Maloca, przyszedł Żarko Udovicić i Maciej Gajos. Szansę miał dostać Jaroslav Mihalik. Pojawił się młody Paweł Żuk z Everonu, a drugą szansę miał dostać Sławomir Peszko.
I co? I się zesrało. Maloca dochodził po kontuzji, Żarko okazał się być kretynem, Gajos mimo że jest lepszy niż w Lechu to ostatecznie tam chyba ześredniaczał. Mihalik w Cracovii kompletnie się zapuścił i nawet w rezerwach się nie wyróżniał, a Żuk chyba nawet nie zagrał meczu. Jedynie Peszko z tego grona pokazywał, że dobrze gra w piłkę.
Wychodzi więc na to, że Lechia tak naprawdę się nie wzmocniła mimo że latem wydawało się inaczej.

Pięknej gry też nie było. 24.10 z klubu wyleciał dyrektor sportowy Janusz Melaniuk. W połowie grudnia pojawiły się kolejne informacje o kilkumiesięcznych zaległościach.
Pojawiły się też plotki, że ostatnie mecze rundy zimowej, porażki z Jagiellonią i Rakowem zostały przez piłkarzy specjalnie odpuszczone. Zawodników mieli ponoć podburzać Peszko, Wolski i Sobiech i poza wysokimi angażami to też był jeden z głównych powodów, dla których klub się ich pozbył/chce się pozbyć.

Ostatnia wypowiedź Mandziary o problemach klubu jest z grudnia zeszłego roku. Mówi on tam, że sytuacja jest pod kontrolą.
Od tego czasu z Lechii odeszli Sobiech, Haraslin i Łukasik. Z klubem mają pożegnać się Wolski i Peszko. To połowa pierwszej 11! A wciąż mówi się o tym, że jeżeli będzie dobra oferta to odejdzie Mladenović.
W dodatku Ariel Borysiuk wygrał z Lechią w sądzie i dostanie zaległe pieniądze.
Rzekomo Peszko miał ostatnio poprosić o możliwość powrotu do trenowania z pierwszą drużyną.
Z jako tako dobrych wiadomości to do Lechii od lipca mają przejść Zwoliński i Kopacz. Wydaje się, że przynajmniej w wypadku tego pierwszego klub powinien postarać się o szybsze przyjście, bo obecnie Lechia ma napastnika-emeryta i napastnika-kalekę. Ściągnięty został też 19-letni łotewski obrońca/defensywny pomocnik Tobers, który ponoć dobrze wyglądał w sparingach i Conrado, który ma przebłyski.
Z dobrych wiadomości? W Lechii został Karol Fila, a przed okienkiem łączyło się go z Celtikiem. Ostatnio jest cisza, ale to kolejne odejście, które nikogo by nie zdziwiło.

A nadzieje na przyszłość?
Nikłe.
Ten sezon uda się dograć, ba może nawet uda się coś wygrać, bo Lechia dalej jest w Pucharze Polski, a Puchar rządzi się własnymi prawami.
Na pewno nadzieją jest trener Piotr Stokowiec, jego umiejętności i doświadczenie z pracy w ciężkich warunkach na pewno się przydadzą. To nie jest miernota pokroju Owena. Z nim przy sterach to Lechia miałaby teraz 2x mniej punktów.
Nadzieją są też młodzi zawodnicy już będący w klubie, którzy z braku laku będą musieli dostać szansę no i fakt, że podstawowa 11 jeszcze nie wygląda tak tragicznie. Nie jest to drużyna na miejsca 1-6, ale już na 7-12? jak najbardziej. Spadek więc Lechii raczej nie grozi ani w tym, ani w przyszłym sezonie.
Można też się łudzić, że Wernze dogada się z akcjonariuszami mniejszościowymi. Przejmując pełnię władzy w klubie:
a) łatwiej byłoby go finansować (a przynajmniej tak twierdzi prezes z jego nadania)
b) odpowiedzialność za sytuację w Lechii byłaby klarowna, obecnie wszystko się rozmywa

Ostatnio na Twitterze kibice Lechii prosili dziennikarzy o interwencję. Piotr Koźmiński zgodził się na próbę przeprowadzenia rozmowy z właścicielem Lechii. Klub nie wyraził sprzeciwu.
Od tego czasu minęło kilka dni, a Koźmiński przestał odpowiadać na pytania o rozmowę z właścicielem. Czekamy sobie więc w takim stanie zawieszenia. Może ta rozmowa będzie, a może nie.

To była kronika finansowego i piłkarskiego upadku Lechii Gdańsk.

Dziękuję za pomoc w napisaniu tego tekstu użytkownikowi @Seeksoul
Niestety został zbanowany.

Nie ma nic złego w pasjonowaniu się polską piłką ʕ•ᴥ•ʔ

Źródła informacji w pierwszym komentarzu.

#ekstraklasajestokay #ekstraklasa #pilkanozna #lechia