72/100 Skoro już…

72/100

Skoro już poemocjonowaliśmy się niedoszłą wojną światową, czas na powrót do ważniejszej sprawy, jaką jest Ekstraklasa. Nawiązując jednak do obecnych wydarzeń, przyjrzyjmy się sylwetkom piłkarzy, którzy przybyli do naszej ligi z dwóch najpopularniejszych obecnie na Wykopie krajów.

Zacznijmy od Iranu, będzie łatwiej. Do tej pory Ekstraklasa doczekała się tylko jednego Irańczyka, Farszada Ahmadzadeha, grającego w poprzednim sezonie w Śląsku Wrocław. Już samo to, znalazł się w Polsce, jest ciekawą sprawą, w swoim ojczystym kraju reprezentował barwy Persepolis FC, a więc mistrza kraju, ponadto, odbyło się to zaraz po Mundialu w Rosji, w którym to reprezentacja Iranu zaprezentowała się nadspodziewanie dobrze, pokazując światu, że tam też się gra w piłkę. W swoim debiucie w Ekstraklasie Farszad zabłysnął, spektakularnie przyjmując dalekie podanie, czym pokazał, że piłka nie przeszkadza mu w grze. Z meczu na mecz Irańczyk jednak gasł, sezon zakończył z jedną asystą i jedną bramką, po czym wrócił do Persepolis.

Dużo więcej przedstawicieli w Ekstraklasie mieli Amerykanie. Pionierami byli Mike Apple i Justin Evans, którzy w 1999 roku grali w Petro Płock. Wielkiej kariery nie zrobili. Apple, po sezonie w którym zagrał w aż jednym meczu, wrócił do USA i tam przekwalifikował się na futsal, nawet reprezentując kraj w tej dyscyplinie. Nieco lepiej poradził sobie Evans, miał szansę pokazać się w sześciu meczach, zdobywając jedną bramkę, i to w debiucie. Jego talent został na tyle doceniony, że rok później, po przygodzie z kilkoma klubami w USA, wylądował w Lechii/Polonii Gdańsk, będącej ówcześnie w drugiej lidze, reprezentując jej barwy w ośmiu spotkaniach.

Na kolejnego Amerykanina musimy czekać aż do 2009 roku, bowiem wtedy Jagiellonię Białystok zasilił Neil Hlavaty. Pod wodzą trenera Probierza zagrał w dwóch meczach Ekstraklasy, robiąc to na tyle udanie, że nie udało mu się dotrwać na Podlasiu do kolejnej rundy, gdyż rozwiązano z nim kontrakt. Może za to tytułować się zdobywcą Pucharu Polski, gdyż wystąpił w jednym meczu tych rozgrywek, które później zostały wygrane przez Jagiellonię.

Do wiosny nie doczekał również Jeremiah White, piłkarz GKS Bełchatów, występujący w jego barwach w 2010 roku. W całych trzech meczach, a dokładnie w 121 minutach w nich. Okazało się bowiem, że jedyną zaletą, jaką White posiada, były dalekie wyrzuty z autu, co najwyraźniej okazało się być zbyt mało, jak na standardy Ekstraklasy.

W Ekstraklasie był nawet Amerykanin, który przybył w wagonie szrotu, przyjeżdzającym co sezon do Kielc. Shawn Barry, środkowy obrońca, był w Koronie w sezonie 2017/18, a raczej, standardowo dla Amerykan, tylko w jego pierwszej połówce. Wystąpił w zaledwie pięciu meczach i ktoś tam na górze stwierdził, że niepotrzebny jest taki rezerwowy, który ma dwa obywatelstwa, ale żadne z nich nie jest kraju należącego do Unii Europejskiej.

Najnowszym epizodem był Brian Iloski, były Legionista, który dołączył do warszawskiego klubu w zimie 2018 roku, gdy Legia postanowiła stać się marką globalną i podbić USA. Iloskiemu nie udało się nawet podbicie Ekstraklasy, gdyż zagrał w zaledwie jednym meczu. Kolejny sezon, 2018/19 rozpoczął już na wypożyczeniu w MFK Zemplín Michalovce, po czym standardowo, gdy przyszła wiosna, zawinął się z potworem do USA.

Warto również wspomnieć o Polaku, który ma obywatelstwo Amerykańskie i występował w Ekstraklasie. Był to Artur Wywrot, mistrz Polski w barwach Lecha z 1992 roku

Nie ma nic złego w pasjonowaniu się polską piłką ʕ•ᴥ•ʔ

#ekstraklasajestokay #pilkanozna #ekstraklasa